Wydrukuj tę stronę

PIELGRZYMKA NA GÓRĘ KRZYŻY

PIELGRZYMKA NA GÓRĘ KRZYŻY

W pierwszym dniu wiosny z placu w Bujwidzach wyruszyły dwa autokary w kierunku Szaweł. Celem podróży była Góra Krzyży. Pielgrzymkę zorganizowała Wspólnota Bujwidzka, która działa do września ubiegłego roku. Jesień minęła nam na załatwianiu formalności związanych z rejestracją wspólnoty, na obmyślaniu planów pracy. Postanowiliśmy, że zgodnie ze staropolskim zwyczajem swą pracę rozpoczniemy modlitwą. Padł pomysł zorganizowania pielgrzymki. Dlaczego taka forma pierwszej imprezy? Zapyta nie jeden. Otóż mamy przedwiośnie, czas względnie wolny dla rolnika, przeżywamy okres Wielkiego Postu, czas skupienia, modlitwy, refleksji. Poza tym pielgrzymka łączy ludzi różnych poglądów, różnego wieku. Postanowienie zapadło. Początkowo planowaliśmy, że pojedzie jeden autokar, ale wkrótce okazało się, że niezbędny będzie też drugi, Zarejestrowało się 97 osób. rozpiętość wiekowa, pielgrzymowiczów to 6-86 lat. Byliśmy przyjemnie zaskoczeni. Oto jak uczestnicy wyjazdu relacjonują swoje przeżycia.

Pani Aniela Mikielewicz:, „ Gdy ks. proboszcz zaprosił do pielgrzymki, odnieśliśmy się od tej propozycji, ze zwykłym u ludzi starszych sceptyzmem. No, bo nogi bolą, no, bo daleko. Wymówkę zawsze znajdziesz. Ale gdy organizatorzy osobiście zapukali do naszych drzwi, każdego starego i małego zaprosili, nie było już siły, która mogłaby nas powstrzymać. I zaryzykowaliśmy! Dziś nikt tego nie żałuje. Autokary mknęły, a nam czas mijał na modlitwie, śpiewaniu, zwiedzaniu. Cieszyły się serca na widok młodzieży, która z nami jechała. Współczesna młodzież ma wielkie wartości moralne. Tylko dzięki Bogu, przyszłość ma jaśniejszą od naszej wojennej, a potem radzieckiej.

Góra Krzyży wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Jest to miejsce magiczne. Miejsce, do którego chciałoby się powracać ciągle. Miejsce piękne i wspaniałe w swej prostocie, zjednoczone przez krzyż i wiarę. Miejsce – skupienie męstwa całego narodu. Nie potrafiłam zrozumieć, czego jest więcej u podnóży tych krzyży dziękczynienia czy błagań, radości czy bólu? Chciałabym tam wrócić kiedyś sama. Wsłuchać się w ciszę tych krzyży, zrozumieć, co mówią. Góra Krzyży nie wpłynęła na mnie przygnębiająco. Być może stało się tak za sprawą mszy świętej, której wysłuchaliśmy w kaplicy klasztoru oo. Franciszkanów. W kazaniu zabrzmiała myśl, że krzyż jest nadzieją. Dusza odpoczywa pod każdym krzyżem. Niech to będzie krzyż w kościele, na cmentarzu, krzyż w domu w zgodnej katolickiej rodzinie. Pielgrzymka zjednoczyła nas. Nikt nie czuł zmęczenia. Nie zważając na niepogodę prawie wszyscy pielgrzymowicze następnego dnia byli w kościele na mszy świętej.”

Pan Medard Czepułkowski: „ Słownik wyrazów bliskoznacznych przy haśle „ podróż” umieszcza wyraz „ pielgrzymka”. Lubię podróżować. Pielgrzymowałem natomiast po raz drugi. Kiedyś w Ełku byłem bardzo blisko papieża Jana Pawła II. To wydarzenie zapadło mi w duszy na całe życie. Nie mogłem uwierzyć, że po tylu latach znów będę miał okazję chodzić ścieżkami, którymi On chodził. Że będę mógł odmówić różaniec w miejscu, gdzie modlił się nasz papież. Z Bujwidz przywieźliśmy krzyż. Ustawiliśmy go w szeregu innych 50 – 100 tysięcy krzyży. Krzyż z napisem po polsku, na znak, że jesteśmy synami tej ziemi. Kobiety nie kryły łez wzruszenia, kiedy ks. proboszcz, starosta wspólnie wkopywali nasz krzyż. Piękna i majestatu Góry Krzyży nie da się opisać. Każdy powinien to sam zobaczyć. Dziękuję za zaproszenie i zorganizowanie tak pięknego wyjazdu.”

Panie Romualda Wierzbowicz, Teresa Makiewicz, Helena Dubicka w pielgrzymce dziękowały Bogu za przeżyte lata, prosiły o zdrowie dla całej rodziny. Nasz krzyż bardzo szybko został zawieszony mniejszymi krzyżykami kupionymi na straganie z pamiątkami, albo, jak w wypadku Grzegorza Butkiewicza, własnoręcznie wykonanymi. A przecież każdy taki krzyżyk czy różaniec to małe, ale ludzkie życie, to nasze „marne”, ale ważne ludzkie biedy i szczęścia.

Pani Maria Kardis: „ Przeżyłam na świecie ponad 80 lat. Widziałam różne dziwne rzeczy, spotkałam różnych ludzi, ale coś takiego jak Góra Krzyży widziałam po raz pierwszy. Jak wielka musi być siła tego miejsca, że przetrwało tyle lat? Dziękowałam Bogu, że pozwolił mi oglądać swą moc. Prosiłam o zdrowie dla najbliższych.”

Pani Irena Łuczyńska: „ Jestem słabego zdrowia. Długo wahałem się, czy mam jechać. Chęć zwiedzenia i modlitwy w świętym miejscu przemogły. Wyjechałam. I tego nie żałuję. Pan Bóg mnie prowadził, czułam się doskonale. Wróciłam podbudowana i szczęśliwsza.”

Pani Krystyna Grynkiewicz: „ Ofiarowałam tę pielgrzymkę za zdrowie. Modliłam się w intencji całej rodziny. Cieszę się, że mogli pojechać wszyscy chętni.”

Pani Monika Sawicka: „ Cieszę się, że miałam okazję pojechać razem z wnuczką Sandrą. Razem modliłyśmy się, razem prosiłyśmy Boga o łaskę miłości i wiary.”

Pani Stanisława Ławrynowicz: „ Byłam w niebie. Myśli jeszcze dziś są skłębione. Musi minąć trochę czasu, żeby wszystko poukładało się. Moc wrażeń. Cieszę się, że pojechała razem córka z mężem. Zięć pochodzi z Rosji, jest Ukraińcem, ale chyba raczej niewierzącym. Na pielgrzymkę pojechał z ciekawości. Wrócił zauroczony. W niedzielę wybrał się do kościoła. Może nastąpiło nawrócenie? Daj Boże, oby tak było.”

Pani Zofia Draluk: „ Nie miałam pojęcia, jak wygląda Góra Krzyży. Dziś jestem zachwycona. Modlitwie towarzyszyło zwiedzanie. Pani Maria Adamowicz bardzo ciekawie i treściwie opowiadała nie tylko o Górze, ale o wszystkich miejscach, przez które jechaliśmy. Dzięki pani Marii wróciliśmy z dużym bagażem wiadomości.”

Pani Maria Litwin: „ Serce przepełnia wzruszenie. Człowiek codziennie krząta się wokół spraw przyziemnych, nieraz brakuje sił na porządne odmówienie pacierza, a i troski dnia codziennego przybijają do ziemi. Ciągły brak czasu... A tu zostawiasz wszystko, wyjeżdżasz i jesteś tylko ty i modlitwa. Uczta duszy. Dziękuję niezmiernie naszemu proboszczowi, że zaprosił do pielgrzymki tak wspaniałego człowieka jak diakon Franciszek Jusiel. Dzięki wspólnej modlitwie, śpiewom, wspaniałemu i treściwemu kazaniu czuliśmy radość, spokój, wszechogarniającą miłość.”

Pielgrzymka minęła – pielgrzymka trwa. Ponieważ krzyż jest miłością a miłość jest wieczna. I jeżeli przez chwilę byliśmy wspólnotą, przez chwilę sto osób jednoczyły ramiona krzyża, przez ułamek sekundy sto osób czuło miłość, wybaczenie i jedność, to cel został osiągnięty. A te pozytywne emocje, które wynieśliśmy z pielgrzymki będą jeszcze długo owocować i wydadzą plony.

Chcę podziękować ludziom wielkiego serca, którzy przyczynili się do organizacji tego przedsięwzięcia. Serdecznie dziękuję Stowarzyszeniu Polek Wielkiej Brytanii i osobom, które życzyły zachować anonimowość za sfinansowanie pielgrzymki. Wielkie „Bóg zapłać” ks. proboszczowi Ryszardowi Pieciunowi za to, że pełniąc posługę kapłańską na dwie parafie znalazł czas, by nam towarzyszyć. Za to, że zadbał o to, byśmy wysłuchali mszę świętą w kaplicy klasztornej.

Panom Waldemarowi Mincewiczowi i Waldemarowi Klimaszewskiemu dziękuję za ufundowany krzyż, który postawiliśmy u podnóża Góry.

Dziękuję członkom zarządu Wspólnoty Bujwidzkiej p. Zenobii Mikielewicz, p. Miraldzie Cziepienie, p. Marianowi Naruńcowi, p. Edwardowi Bogdanowiczowi. Są to ludzie niosący wielki ładunek energetyczny. Są przyrodzonymi społecznikami, gotowymi zawsze i wszędzie służyć ludziom. Objęli pielgrzymkę troskliwą opieką. Aktywnie włączyli się do pracy organizacyjnej i czuwali nad przebiegiem całej podróży.

Przede wszystkim dziękuję wiernym naszej parafii i parafii balingródzkiej za to, że zaufali organizatorom, nie wystraszyli się niepogody i udali się w podróż.

Prezes Wspólnoty Bujwidzkiej Danuta Korkus

 



Poprzednia strona: Kelionė į Prancūziją
Następna strona: Minąl rok pracy...